Witajcie
Chciałam wam pokazać co zabrałam na długi weekend. Post nie ma być jednym z tych, które pokażą wam jak dużo rzeczy miałam. Dla mnie będzie doświadczeniem, którym będę się na kierować przy kolejnych wyjazdach :)Może i dla was również
Zacznijmy od tego, że wyjechałam z samego rano bo już o 4. Mimo to nie uniknęłam korków. Wreszcie po kilku godzinach jazdy, a raczej przespanych godzinach dotarłam na miejsce. Tak więc cały dzień miałam do wykorzystania. Trzy pełne dni, a w najbliższą niedzielę o 7 wyjazd. Tak wyglądało to u mnie.
Na ten czas zabrałam sporo rzeczy ale jak się okazało byłam najlepiej przygotowaną osobą z całego towarzystwa.
Co chcecie zobaczyć jako pierwsze ? Może pokażę wam ogólnie jak wyglądały wszystkie moje szpargały, które zabierałam.
| Fot.Maczka |
Jak widzicie walizka najmniejsza z możliwych tego typu, jeansowa kurtka bo rano było chłodno, kocyk na plażę oraz moja nieśmiertelna workowata torba, w której wszystko się zmieści :)
Proponuję zacząć od najciekawszej rzeczy czyli walizki.
| Fot.Maczka |
Na samo dno walizki ułożyłam ciuchy. Specjalnie wzięłam takie które nie potrzebują żelazka więc nie obawiałam się o nie :) Wszystkie bluzki ułożyłam na jednej kupce zaś spodnie na drugiej. Na spodnie położyłam baleriny zapakowane w papierową reklamówkę, a luzem były pędzle w bezbarwnym etui z Rossmanna i strój kąpielowy. Od razu wam powiem, że baleriny nie ujrzały światła.
Po drugiej stronie walizki są dwie kosmetyczki. Jedna z kolorówką, a druga z kosmetykami do pielęgnacji.
W kieszonce na "drzwiach" walizki były trzy kosmetyczki. Kolejne bezbarwne etui z wacikami, patyczkami, lakierami i zmywaczem oraz dwie identyczne kosmetyczki na rzeczy osobiste typu bielizna itp. Z racji, że jechałam samochodem nie obawiałam się wrzucić kapetków i elektroniki ( aparat, ładowarki itd ) do zewnętrznej kieszonki walizki. Kieszonki zamykanej na suwak oczywiście.
| Fot.Maczka |
Do kosmetyczki z pielęgnacją wrzuciłam biedronkowe chusteczki do demakijażu, które okazały się strzałem w 10. Szybko zmywały makijaż, nie uczulały i były dokładne. Następnie zapakowałam całą moją podstawę czyli: krem na dzień i noc z Soraya Care&Control i wysuszacz na pryszcze z Oriflame. Do tego szczoteczka do zębów oraz dezodorant.
Miałam przy sobie olejek do ciała z firmy Alterra, który użyłam tylko raz. Po tej wodzie morskiej powinnam go używać częściej.Dlatego na następny wyjazd muszę zaopatrzeć się w coś wygodniejszego.
Jako żel pod prysznic, płyn do higieny intymnej i szampon posłużył mi jeden produkt Facelle intim.
Po raz kolejny mi się sprawdził dlatego zawsze ma swoje pierwsze miejsce w podróżnej kosmetyczce.
Następnie zabrałam suchy szampon. On również mi się bardzo przydał kiedy nie miałam już ochoty na mycie włosów.
Na takim krótkim wyjeździe do niczego okazał się żel do golenia i maszynka.
Zaś swoje perfumy zamieniłam na wg inne. Dokładniej mówiąc jak i w domu tak i tam zapominałam o nich i po prostu gdy ktoś się spryskiwał swoimi prosiłam aby i mnie troszkę opryskał.
| Fot.Maczka |
No i wreszcie przyszedł czas na mój worek gdzie widać reklamówkę w łaty na jakieś mokre ręczniki z plaży, saszetkę na drobne rzeczy typu: słuchawki, plastry itd; chusteczki nawilżające, książkę, parasolkę.
Tak wyglądał mój wakacyjny bagaż.
Jak wy zapakowaliście się na te wakacje ?
Czekam na wasze walizki
Pa :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz