Witajcie,
jeszcze przed wyjazdem chciałam wam pokazać jak wykonałam swoją paletę magnetyczną.
W najbliższym czasie jeszcze post o pakowaniu ale to najprawdopodobniej jak już wrócę.
Z ogłoszeń maczkowych jeszcze jedna informacja. Niestety mało przyjemna. Najprawdopodobniej będę musiała zmienić stronę bloga ale jeszcze wszystko przed nami.
Z ogłoszeń maczkowych jeszcze jedna informacja. Niestety mało przyjemna. Najprawdopodobniej będę musiała zmienić stronę bloga ale jeszcze wszystko przed nami.
| Fot.Maczka |
Wracając do palety zaczęłam od wyciągnięcia czarnej, wewnętrznej części opakowania, przeznaczonej na umieszczenie płyty.
Krokiem drugim było dokładne wymierzenie i dopasowanie folii magnetycznej do pudełka.
| Fot.Maczka |
| Fot.Maczka |
Wszystko razem sklepiłam za pomocą taśmy dwustronnej.
| Fot.Maczka |
By wszystko wyglądało estetyczniej dodałam niebieską kartkę na odwrocie.
| Fot.Maczka |
TRANSPORTOWANIE CENI
Najważniejszą zasada jest solidne rozpuszczenie kleju. Wtedy już nic nie może się nie udać.
By rozpuścić klej należy nagrzać swoją prostownicę. Nie chcemy jej uszkodzić, dlatego kładziemy papier śniadaniowy, a na nim cień.
| Fot.Maczka |
Po chwili zdejmujemy by odkleić naklejkę z informacją o cieniu i odkładamy pod prostownicę. Odczekujemy. Rozgrzany klej puści nam metalową wkładkę z cieniem. Wiem, że trudno jest go wyjąć ale każdy cień ma szparkę przy opakowaniu. Wystarczy go podważyć z każdej strony. Zróbcie to agrafką czy jak ja spinaczem. Ważne by było to wytrzymałe i cieniutkie.
| Fot.Maczka |
| Fot.Maczka |
Cień pozostawiamy by nieco ostygnął bo jak sami zauważycie jest bardzo ciepły. Przyklejamy wcześniej przygotowaną informację.
Cień powinien się trzymać palety ale nie każdy musi. Sprawdźcie czy nie ma zgrubień kleju, który ewentualnie może zaburzać przyczepność.
Naklejcie swój cień na kawałek folii i już. Wtedy na pewno wszystko będzie okej.
| Fot.Maczka |
Mam nadzieję, że post okazał się przydatny :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz