Witajcie !
Wreszcie dawno obiecana recenzja kosmetyków z wymianki. Przypominam, że większość z nich niestety ale nie jest dostępna w Polsce. Przyleciały do mnie ze Szkocji.
(czysto teoretyczne informacje o kosmetykach podałam w poprzednim poście - http://maczka-maczka.blogspot.com/2012/07/nowe-nabytki.html)
1) Na pierwszy ognień idzie bronzer z firmy Sunkissed.
Kosmetyk trzyma się minimum pół dnia na twarzy. Jest w odcieniu brudnego brązu. Podczas używania go (2 miesiące) nie zauważyłam żadnego zużycia. Połowa pudełeczka to gąbka, która ma zapobiec uszkodzeniu kuleczek zaś pozostałą pojemność wypełniają kuleczki.
2) Róż w kremie firmy Lafemme
Opakowanie nie jest orginalne ponieważ to, w którym otrzymałam produkt nie przetrwało nawet miesiąca, a kosmetyk zaczął się wylewać więc musiałam go umieścić w innym opakowaniu.
Róż jest bardzo napigmentowany. Wystarczy odrobina aby uzyskać porządany efekt. Niestety nie jest zgyt trwały. Jego aplikacja może sprawić problemy szczególnie na początku. Kosmetyk jest bardzo wydajny.
3) Cień do powiem firmy Collecton 2000
Biały, perłowy cień do uczu z drobinkami. Wraz z bazą kosmetyk utrzymuje się na powiece przez większość dnia. Jeśli chodzi o pigmentację to nie można na nią narzekać, a wręcz przeciwnie.
4) Błyszczyk do ust - Sally Hansen
Produkt zapachowy. Jest on przyjemny, lekko miętowy. Niestety klei się do włosów i na ustach utrzymuję się maksymalnie do godziny. Zamykając produkt, delikatnie się on wylewa spoza opakowania, które się lepi do wszystkiego, a wszystko do niego.
5) Mgiełka do ciała z drobinkami firmy Avon
Po zaaplikowaniu mgiełki na ciało otrzymujemy śliczny efekt, podkreślona opalenizna z małymi subtelnymi drobinkami, które ślicznie błyszczą w słonku. Na pewno nie jest to nachalny efekt.
Moje opakowanie przeciekało ale to było jedynie przyczyną złego transportu podczas, którego została uszkodzona. W Polsce występuje ten produkt w podobnej buteleczce lecz ciut niższej i szerszej.
6) Brązujący balsam do ciała firmy Dove
Balsam jest na prawdę dobry gdyby nie jeden fakt. Nadaje kolor, zdecydowanie podkreśla opaleniznę przy dłuższym stosowaniu i ma miły zapach lecz jedynie tylko w opakowaniu. Na skórze niestety niemiłosiernie po prostu śmierdzi. Zapach jest nie do zniesienia.
7) Maseczka peel off - Montagne Jeunesse
Niestety na temat maseczki za wiele nie można powiedzieć. Fakt starcza na dwa użycia. Jest przyjemna w użyciu, nie uczula (bynajmniej mnie) lecz większych efektów nie zauważyłam po jej użyciu.
(wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez Maczka)
Bye !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz